Na przełomie marca i kwietnia 2011 roku wybrałyśmy się z moją Mamą do Andaluzji. Na miejsce pobytu wybrałyśmy niedużą miejscowość Fuengirola niedaleko Malagi.
Widok z hotelowego balkonu na Morze Śródziemne
Pogoda na początku nie rozpieszczała. Ogólnie było ponuuuro i chłodno.
Sama Fuengirola jest bardzo ciekawym miejscem. Jest tam nieduży zamek Sohail, którego w swoim czasie przed połączonymi siłami angielsko-hiszpańskimi bronili polscy żołnierze.
Jak to możliwe? Otóż w czasach napoleńskich, jak zwykle w ramach „za wolność waszą i naszą”, broniliśmy Hiszpanii przed hiszpanami!
W Fuengiroli stacjonował polski oddział ok. 100 żołnierzy z 4 Pułku Piechoty Księstwa Warszawskiego pod dowództwem kpt. Franciszka Młokosiewicza. Nota bene pułk ten początkowo sformowano z rekrutów pochodzących z departamentów warszawskiego i płockiego – znaczy się krajanie 🙂
Mimo przeważających sił angielsko-hiszpańskich (10:1) Młokosiewicz nie poddał zamku, wytrzymał pierwsze ataki i doczekał przybycia polskich posiłków z Mijas i Alhaurin (w sumie 260 piechurów i 40 dragonów francuskich).
Podczas walk Młokosiewicz dokonał wypadu z zamku, wziął do niewoli Lorda Blayneya, dowodzącego siłami brytyjsko-hiszpańskimi i zmusił jego wojska do odwrotu.
Potyczka w naszej historii mało znana i ponoć mało znacząca w historii wojny na Półwyspie Iberyjskim, ale zupełnie niezwykła.
Powyżej Fuengiroli znajduje się nieduże, tzw. białe miasto, Mijas.